Tymuś Tuptuś i inne obrazki..

Stało się! Namalowałam kilka pierwszych prac.. Nie mogłam już dłużej czekać i wzięłam w dłoń ołówek, naszkicowałam rysunek, wypełniając go kolorem kredek akwarelowych. Końcowym etapem- dla mnie najprzyjemniejszym, jest rozprowadzanie kolorów wodnym pędzlem, który nadaje rysunkowi charakteru i upodabnia do obrazu malowanego farbami. Chciałam zacząć od farb, ale bojąc się że tylko zmarnuję materiał ucząc się, wybrałam kredki. Na razie maluję spoglądając na rysunki w Internecie, ale inspiracje czerpię również z otaczającej mnie przyrody. Zainstalowałam również aplikację „Pinterest”- piękna sprawa z mnóstwem inspiracji.

Co czuję, gdy maluję? Spokój, odprężenie, radość. Nagle staję się kreatorką, która posiada twórczą moc i biała kartka papieru zapełnia się obrazem. Sztuka jest formą ekspresji, która pozwala nam odreagować różne stany i odciągnąć myśli od pandemii. To zajęcie tak wciągające, że skupiamy się na tym, co jest tu i teraz. Ostatnio czytałam o kobiecie, której mąż kupił farby i sztalugę, by miała zajęcie podczas jego nieobecności. Na początku uznała to za dziwaczny i głupi pomysł, doszło nawet do kłótni. Po jakimś czasie zaczęła malować i połknęła takiego bakcyla, że prace jej są wystawiane na lokalnych wernisażach sztuki.  Ja wernisażowych aspiracji nie mam, wystarczy mi malowanie do szuflady. Często przypadek albo jakiś impuls powoduje, że znajdujemy sobie zajęcie, które daje nam wiele satysfakcji.  Marysię zaciekawiły moje kredki, dlatego dałam jej inne i pilnuję, by się nam nie wymieszały 😛 Ciekawa jestem, czy też macie swoje wciągające zajęcia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *