Za co lubię jesień?

Październik- miesiąc, który rozpoczyna wielomiesięczną tęsknotę za zielonym i ciepłym latem. Miesiąc wyciszenia, przygotowań do zimy, a także czas winobrania. Kończy się okres godowy jeleni- tzw. rykowisko, ptaki migrują, a sójki i sikorki zaczynają chować zapasy na zimę, wciskając je w ziemię i przykrywając, czym tylko się da. Skąd wzięła się nazwa październik? Od  słowa „paździerze” zdrewnianej części łodygi lnu bądź konopi, w wyniku oddzielania ich włókien. W ten sposób pozyskiwany był cenny olej oraz włókno na tkaniny. Materiałem ubocznym była duża ilość paździerzy- łodyg oddzielonych od tychże włókien.

Wydaje mi się, że większość osób nie lubi jesieni, zwłaszcza tej ponurej, deszczowej z melancholijną aurą. Ta pora roku wprowadza nas w nostalgię, zadumę, powodując że spowalniamy. Nie lubię stanu marazmu, apatii i bezczynności. Oczywiście i mnie takie stany dopadają, jednak nie na długo. Staram się szybko wziąć w garść i „niechcemisię” przeobrazić w jakąś aktywność. Niech to będą porządki, przecieranie kosmetyków z kurzu, czytanie czy kolejny wpis na bloga, chociaż jako mama nie mogę zbytnio narzekać na nudę. 😉 Uwielbiam wiosnę i lato, jednak uważam, że każda pora roku posiada swój niepowtarzalny urok, również jesień.
Można na prawdę ją polubić, ponieważ to nie tylko deszcz, błoto i chłód.

Jesień to kolory, często przyjemne, słoneczne dni. To zapach liści i kolorowych drzew wygrzewających się w skradzionych promieniach słońca. Jesień to moje ulubione swetry i grube skarpety, które mnie otulają gdzieś w kącie, gdy piję gorącą herbatę z imbirem lub kakao. To moje rajstopy, również wzorzyste, które zakładam do jesiennych spódnic i sukienek. Jak przystało na rasową kociarę, nie odpuściłam  rajstopom Gatty w kocie łapki. To przytulne, ciepłe mieszkanie i palące się lampki, które uwielbiam. To świeczki, które  ze względu na dziecko, przestałam zapalać. To wreszcie herbata z sokami i syropami, której w ogóle wiosną i latem nie piję.

Jesień sprawia, że więcej czasu zaczynamy spędzać w domu, który staje się przytulnym gniazdkiem. Jest to doskonały moment, by poświęcić go swoim hobby, a może zająć się czymś, co od dawna nas interesuje? Długie jesienne wieczory proszą się, by je wypełnić. Może to dziwne, ale ta pora roku działa na mnie inspirująco, skłania do działania, do planowania.

Zbyt duża ilość słońca rozleniwia, dlatego latem najchętniej spędzam czas na świeżym powietrzu. Najczęściej bezproduktywnie 🙂 Od dawna chodzi za mną myśl, by malować a raczej na razie szkicować.. Tak po prostu wziąć w dłoń ołówek, kredki, pędzel i dać ponieść się wyobraźni nie skupiając się na końcowym efekcie. Myślę, że malowanie daje wiele satysfakcji, jeśli podchodzimy do tego bez żadnych uprzedzeń i oczekiwań. Miałam zacząć od farb akwarelowych, ale uznałam, że to za wysoka poprzeczka jak na początek, doradzono mi akrylowe. Moim pakietem startowym będą jednak ; ołówek, kredki akwarelowe i wodny pędzel, by nadawać nim charakteru moim pracom. Zestaw czeka w szufladzie, ponieważ brakuje mi jednak ciągle czasu.. Mój prywatny czas to moment, kiedy Marysia zasypia wieczorem. O ile ja nie usnę razem z nią.. Już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę malować. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *